Dzieci na pokładzie,  Europa,  Jachtowe życie

Przeciąć Europę… Część 1.

Wspomniałam w ostatnim wpisie o rzeczno-kanałowej żegludze, którą interesuje się już sporo ludzi, a w przyszłości, może stać się ona kolejnym ciekawym pomysłem na podróżowanie.

Cała, piękna Europa poprzecinana jest długimi rzekami i malowniczymi kanałami. Można zaplanować sobie wspaniałą wyprawę na tydzień lub dwa czy nawet na kilka miesięcy. Wszystko zależy od czasu, chęci i zasobów finansowych. Żeglując BIMSI, przepłynęliśmy dwukrotnie Europę wszerz. Najpierw z Lubeki (Niemcy) do Port Saint Louis du Rhone (niedaleko Marsylii) oraz z Port Saint Louis du Rhone do Szczecina. Podróż zabrała nam odpowiednio: w drodze do Morza Śródziemnego trzy miesiące a drogę powrotną pokonaliśmy łącznie (była dwuetapowa) w sześć tygodni. Oba rejsy były niesamowicie ekscytujące i bardzo różne. Mimo iż część dróg była ta sama, to pokonanie ich z prądem i pod prąd całkowicie zmieniało perspektywę żeglugi. W ostatnich latach mieliśmy kilkunastu naśladowców, którzy się do nas odezwali, prosząc o poradę, konsultacje oraz wspólne analizowanie odcinków do przepłynięcia. Mam jednak nadzieję, że żeglarzy, którzy pływali po śródlądziu Europy, jest dużo, dużo więcej. Chciałabym zarazić tym pomysłem wszystkich, którzy chcą skorzystać z zimowych miesięcy i poświęcić czas na planowanie wiosennej lub letniej wyprawy rzekami i kanałami.

Poniżej przedstawiam Wam, jak to wygląda w kilometrach, z podziałem na poszczególne akweny, kierunek ich płynięcia oraz ilość śluz do pokonania.

Droga na trasie:

Morze Bałtyckie, Lubeka (Niemcy) – Morze Śródziemne, Port Saint Louis du Rhone (Francja)

N – Kanał Elba-Lubeka – 61 km

N – Kanał Elbe Seitelkanal – 115 km

N – Kanał Mitteland – 233 km

N – Kanał Dortmund Ems – 108 km

N – Kanał Rhein-Herne – 46 km

N – Rzeka Ren pod prąd – 188 km

N – Rzeka Mozela pod prąd – 244 km

F – Rzeka Mozela pod prąd – 152 km (15 śluz)

F – Kanał des Vosges – 122 km (93 śluzy)

F – Rzeka Saona z prądem – 159 km mała (19 śluz) + 213 km duża (5 śluz)

F – Rzeka Rodan z prądem – 310 km (13 śluz)

Łącznie: 1951 km (12 tygodni relaksacyjnej żeglugi)

 

Droga na trasie:

Morze Śródziemne, Port Saint Louis du Rhone (Francja) – Odra, Szczecin

F – Rzeka Rodan pod prąd – 310 km (13 śluz)

F – Rzeka Saona pod prąd – 213 km duża (5 śluz)

F – Kanał Rodan-Ren – 237 km (114 śluz)

F – Kanał Alzacki (Ren skanalizowany) – 41 km (3 śluzy)

N – Rzeka Ren z prądem – 560 km (4 śluzy)

N – Kanał Rheine Herne – 46 km

N – Kanał Dortmund-Ems 108 km

N – Kanał Mitteland i Elba-Havela – 382 km

N – Kanał Untere Havel Wasserstrasse – 35 km

N – Kanał Havelkanal – 34 km

N – Kanał Odra-Havela – 89 km

P – Rzeka Odra z prądem – 98 km

Łącznie: 2153 km (6 tygodni intensywnej żeglugi)

 

Razem wodami śródlądowymi pokonaliśmy 4104 kilometry. Jest co planować, prawda? Ja sama jak teraz to piszę, to mam ochotę na powtórzenie tej przygody, gdyż było to jedno z niezapomnianych przeżyć w moim życiu.

Opcji na realizację takiego przedsięwzięcia jest kilka, podstawowym aspektem jest, jaki posiadamy środek transportu lub jeśli go nie posiadamy, z czego można skorzystać.

  1. Jacht przeznaczony do żeglugi śródlądowej.

Nawet posiadając jacht przeznaczony do żeglugi po „Mazurach”, można pomyśleć o eksploracji Europy. Przede wszystkim takie jachty są w miarę lekkie i łatwo przewieźć je na przyczepie, zwłaszcza jeśli jest to jednostka nieprzekraczająca rozmiarów do normalnego przewozu.  Istotne również jest to, aby jacht miał jak najmniejsze zanurzenie (część kanałów to tylko 1,20 głębokości) i mocny, bezawaryjny silnik.

  1. Nawigacja jachtem morskim po słodkiej wodzie.

Jest to również możliwe, chociaż wielu żeglarzy nie wyobraża sobie opuszczenia słonego akwenu. Znam jednak kilku, którzy pływając po całym świecie, nie odpuszczają żadnym rzekom, u których ujścia się znajdują, i w ten sposób poszerzają możliwości eksploracji. Interior otwiera przed nimi swoje granice. O dobry silnik w przypadku tych jednostek martwiłabym się mniej, gdyż w większości są one dobrze wyposażone, gorzej z zanurzeniem. Trzeba być ostrożnym i przy zanurzeniu większym niż 1.80 wybierać bardzo uważnie śródlądowe wody.

  1. Wynajem barki przystosowanej do żeglugi rzecznej i kanałowej.

W takim przypadku trzeba się tylko dostać na miejsce samochodem lub samolotem a łódka na miejscu jest już całkowicie przystosowana do żeglugi. Piszę o tej gotowości jako o zalecie w kontekście jachtów żaglowych, których przygotowanie do żeglugi rzekami i kanałami wymaga m.in. złożenia masztów. Mosty i śluzy skutecznie uniemożliwią płynięcie z postawionym masztem. Żaglówki przywiezione na przyczepie mogą być nawet bez masztu 😊 (też takie widziałam).

Pamiętam, że nawet jakiś czas temu sami zastanawialiśmy się, czy nie odkurzyć PETRY z garażu, wrzucić jej na przyczepę i podjechać np. do Holandii lub północnej Francji, aby tam popływać. Nie wykluczone, że do tego pomysłu jeszcze wrócimy, tylko musielibyśmy zadbać o większy silnik do PETRY . Ekscesów remontowych ze starym salutem w żegludze po Wiśle i po kanale Elbląskim nie chciałabym już powtarzać. I tu ponownie muszę zaakcentować bardzo ważny aspekt sprawnego silnika, bo bez tego ani rusz. Dodatkowo na rzekach, ważna jest też jego moc (zwłaszcza przy płynięciu pod prąd). My przy pokonywaniu rzeki Rodan w górę (czyli pod prąd) mieliśmy dodatkowy zaburtowy silnik na wypadek awarii stacjonarnego. Nasi niepływający znajomi, gdy im opowiadam o żeglowaniu po rzekach i kanałach pytają mnie zawsze o uprawnienia. Odpowiadam: każdy może pływać turystycznie po wodach śródlądowych w Europie.

W przypadku łódek/barek czarterowych, przed wejściem na pokład każdy zostaje przeszkolony przez osobę z wypożyczalni. Odbywa się wtedy około godzinne szkolenie z zakresu obsługi barki, zachowania w śluzie i przed nią oraz objaśniane są m.in. podstawowe znaki nawigacyjne na rzekach i kanałach. Aby pływać w taki sposób nie potrzeba żadnych zezwoleń, tylko zdrowy rozsądek i podstawowa wiedza z zakresu poruszania się po wodach śródlądowych. Osoby pływające na własnych jednostkach z reguły mają doświadczenie w żegludze poparte, chociażby podstawowym kursem żeglarza lub motorowodniaka.

Zawsze warto się jednak dokształcić. Inspirację do naszej podróży śródlądowej czerpaliśmy z artykułów, które były publikowane swego czasu w „Żaglach”. Potem dokupiliśmy kilka książek, przewodników, po drodze dostaliśmy od innych żeglarzy piloty, mapy, opisy tras i portów. Do takiej podróży koniecznie trzeba się zaopatrzyć w coś więcej niż tylko atlas drogowy, gdyż nawet ten najdokładniejszy na nic się nie przyda. Nie ma w nim najważniejszych informacji, którymi w tym przypadku są szczegółowe opisy tras, głębokości (bardzo ważne!), mijanych śluz, mostów z podanym prześwitem, podnośników, dostępnych portów itp. Raportowane głębokości na poszczególnych akwenach są podawane na bieżąco do wiadomości żeglarzy. Każdy region ma swoje specjalne serwisy i warto sprawdzać aktualne informacje każdego dnia. Wracając BIMSI z Francji do Polski, musieliśmy dwukrotnie zmieniać trasę, ze względu na brak wody w kanałach.

Ciąg dalszy nastąpi …

Magdalena Banasik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *